Wróciłem z Mistrzostw Północnej Polski w MMA w Olsztynie pod patronatem Federacji KSW (Konfrontacja Sztuk Walk). Laurów nie zdobyłem. Doświadczenie – tak. A propos nagród to zacytuję naszego kolegę Marcina „Rzeźnika z Zabrodzia” Domurada, który wracając z Grand Prix Polski w Ju jitsu z Kobyłki przed rokiem na telefoniczne pytanie swojej mamy „co z nagrodami” odpowiedział: „Nagrody? Tak, mam. Wiozę wszystkie na twarzy”. Ze mną jest podobnie.
Stoczyłem dwie walki. Obie przegrałem. Pierwszą z reprezentantem klubu Arachion MMA Olsztyn (podopiecznym Mameda Khalidova – obecnie najlepszego zawodnika MMA w Polsce i jednego z najlepszych w Europie). W walce miałem przewagę, niestety dałem się złapać w trójkątne duszenie i zmuszony byłem się poddać. Zrobiłem to bez większych sentymentów.
Druga walka z o wiele groźniejszym rywalem – niezwykle silnym i świetnie wyszkolonym reprezentantem Czeczeni. Dynamiczny, agresywny, bijący mocno choć nie zawsze celnie. Czułem w jego walce elementy zapasów. Jednym słowem był lepszy. Moja walka z nim ograniczyła się tylko do obrony w parterze. Takie życie – raz na …przeciwniku, raz pod przeciwnikiem. Kontuzja w końcówce walki (spuchnięta powieka i nie otwierające się oko) nie pozwoliła mi wyjść do kolejnego pojedynku. Pół - żartem, pół - serio – musiałem od tego momentu patrzeć na te zawody …z przymrużeniem oka. Dosłownie. Czeczen okazał się potem zwycięzcą mojej kategorii wagowej a przeciwnik, z którym przegrałem pierwszą walkę był drugi w kategorii.
W efekcie uplasowałem się na piątym miejscu w Mistrzostwach Północnej Polski w MMA.
Bilans:
Laurów – zero
Kontuzji – jedna
Doświadczenie – cały bagaż!
Pełne,oficjalne wyniki zawodów można podejrzeć tutaj.
Strona główna
Kontakt
